Federacja Funduszy Lokalnych w Polsce - Fundusze Lokalne

pl en

Federacja / Aktualności

« powrót

2015-10-05

"Nie chcę zbawiać świata, ale staram się nie lekceważyć problemów ludzi"

 

Rozmowa z kolejną ikoną polskich funduszy lokalnych -  Marią Talarczyk, prezes zarządu Fundacji Sokólski Fundusz Lokalny.

 

Irena Gadaj: Jakie są Twoje związki z Funduszem Lokalnym?
 
Maria Talarczyk: Jestem inicjatorem, jednym z założycieli i od początku pełnię funkcję prezesa zarządu Fundacji Sokólski Fundusz Lokalny. Fundacja została zarejestrowana 30 marca 2003 roku. Wcześniej, w 1992 roku założyłam Fundację „Fundusz Pomocy Społecznej”. Sokólski Fundusz Lokalny kontynuuje działalność swojej poprzedniczki, która została zlikwidowana z końcem 2000 roku. Utworzenie Funduszu Pomocy Społecznej było poprzedzone moim zaangażowaniem w Solidarności. Byłam przewodniczącą Komisji Charytatywnej w Komitecie Obywatelskim. Pomagaliśmy ludziom, którzy w dobie transformacji, nie potrafili się odnaleźć, popadali w alkoholizm, występowały przejawy przemocy w rodzinach. Postanowiliśmy, znacznie wyprzedzając ustawę o wychowaniu w trzeźwości, zająć się kompleksowo problemem alkoholizmu. W tym czasie, w naszym środowisku był to temat tabu. Udało Nam się pozyskać z PHARE (za pośrednictwem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej) środki na remont i stworzenie ośrodka usług socjoterapeutycznych, a następnie uzyskaliśmy duży grant z amerykańskiego Projektu Sieci Demokratycznej DemNet, zarządzanego przez polski zespół Academy for Educational Development (sponsorem Projektu była USAID – Amerykańska Agencja Rozwoju Międzynarodowego). To były dla Nas duże pieniądze. Poza prowadzeniem terapii dla osób uzależnionych oraz udzielaniem porad prawnych i psychologicznych dla rodzin dotkniętych problemem prowadziliśmy szkolenia dla lekarzy, pielęgniarek, sędziów, prokuratorów. Do działań zaangażowaliśmy całą społeczność lokalną. W wyniku tej współpracy sformułowano lokalne przepisy antyalkoholowe, które zostały wpisane do Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. W oparciu o te nasze doświadczenia napisałam poradnik. To był wielki sukces. Wiele osób zgłaszało się do nas i podejmowało terapię. Zmieniło się nastawienie ludzi do problemu alkoholizmu. W 1997 roku uruchomiliśmy pierwszą świetlicę socjoterapeutyczną dla dzieci. Wszyscy pomagali. Spółdzielnia Mieszkaniowa dała lokal, ludzie oddawali swoje sprzęty na wyposażenie, dzieci pomagały przy malowaniu pomieszczeń, sprzątaniu i urządzaniu. Organizowaliśmy zbiórki funduszy na sfinansowanie wakacyjnych terapeutyczno-wypoczynkowych wyjazdów dzieci. 
Mówię o tym, ponieważ uważam, że działalność Fundacji Fundusz Pomocy Społecznej miała wiele cech zbieżnych z Funduszem Lokalnym i wyprzedzała pewne rozwiązania typowe dla Funduszu Lokalnego.  
Fundacja Sokólski Fundusz Lokalny jest jednym z założycieli Federacji Funduszy Lokalnych w Polsce.  
 
IG: Jakie były początki Waszego Funduszu Lokalnego?
 
MT: Z propozycją utworzenia w Sokółce Funduszu Lokalnego wystąpił Paweł Łukasiak, obecnie prezes Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce. Ja współpracowałam z Pawłem jeszcze wtedy, gdy pracował w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, a następnie w zespole amerykańskiego projektu DemNet.
Zostaliśmy zaproszeni do udziału w programie wsparcia Funduszy Lokalnych (realizowanego najpierw przez AED, a następnie przez ARF) w późniejszym okresie. Po raz pierwszy spotkałam Krzysztofa Margola, Majkę Żylińską, Irenę Gadaj i innych na szkoleniu pod Nidzicą. Wszyscy byli już bardzo zaawansowani. Myślałam, że nie podołam. Ale zdecydowaliśmy, że będziemy próbować. Ogromnym wyzwaniem było dla Nas zebranie 100 tys. złotych na kapitał żelazny nowotworzonej Fundacji. Nawet Paweł Łukasiak wątpił, ale się udało. Poprzednia Fundacja miała środki na koncie. Ale głównie pomogła gmina. Zastępcą burmistrza był pan Czesław Sańko, który załapał. Jeździł na spotkania, szkolenia. Idea FL bardzo mu się spodobała. Miasto Sokółka przeznaczyło 53 tys. na kapitał żelazny. Ostatni, brakujący tysiąc złotych pomagali zbierać harcerze na ulicach. Byliśmy bardzo dumni. Jeździliśmy na wizyty studyjne, konferencje i wymienialiśmy się doświadczeniami. Wielokrotnie miałam okazję dzielić się naszymi doświadczeniami z procesu tworzenia i działalności Sokólskiego Funduszu Lokalnego nie tylko z Polakami, ale również z Amerykanami, przedstawicielami Białorusi, Ukrainy, Chorwacji i Słowenii. Im się podobało, nam dodawało skrzydeł. 
Sokólski Fundusz Lokalny kontynuował działalność Funduszu Pomocy Społecznej, obsługiwaliśmy przejętą od poprzedniczki świetlicę, w 2007 roku utworzyliśmy drugą świetlicę, pomagaliśmy mieszkańcom i szybko rozwijaliśmy działalność grantodawczą. Organizowaliśmy konkursy grantowe, rozwijaliśmy fundusze stypendialne, wspieraliśmy tworzenie i rozwój organizacji pozarządowych.   
 
IG: Jakie są najważniejsze osiągnięcia Waszego Funduszu Lokalnego? Co się udało? Z czego jesteś dumna/y?
 
MT: Udało nam się pozyskać do współpracy w programie grantowym Działaj Lokalnie, oprócz Sokółki, 3 sąsiadujące gminy: Korycin, Szudziałowo i Dąbrowa Białostocka. Cieszę się, że jest to trwała współpraca. Te gminy są zadowolone ze współpracy z nami i namawiają innych do współpracy. Ostatnio również powiat Sokółka, chce z nami współpracować, chce, żebyśmy objęli działalnością cały powiat. 
Samorządy nas doceniają. Byliśmy ważnym partnerem obchodów 25 lecia samorządów. Największe poparcie mamy u Marszałka woj. podlaskiego, który wywodzi się z naszej Fundacji. Mieczysław Kazimierz Paszko był z nami od początku, zasiadał w Radzie Fundacji. W tym roku Marszałek przeznaczył 8 tys. złotych na bal dobroczynny Fundacji i bal się udał. Marszałek co roku uczestniczy w Naszym balu, bierze aktywnie udział w licytacjach. 
Udało nam się rozwinąć program stypendialny. Rocznie przyznajemy  około 50 stypendiów. Współpracujemy od wielu lat w tym zakresie z Fundacją Stefana Batorego (program Równe Szanse) i Fundacją Edukacyjną Przedsiębiorczości (program Stypendiów Pomostowych). Wielkim naszym sukcesem było pozyskanie do współpracy stypendialnej zagranicznego sponsora. Tu zdarzył się cud.  Panią Annę Sokolik z domu Puciłowska (wyjechała z podsokólskiej wsi w 1948 roku do USA, gdzie skończyła studia, pracowała w księgowości Opery Nowojorskiej i założyła The Pucilowski Foundation) poznałam w styczniu 2011 roku i od razu wpadłyśmy sobie w objęcia, zaiskrzyło między nami. SFL obsługuje program stypendialny „Sokół” adresowany do zdolnej, biednej młodzieży z gminy Sokółka. Program w całości jest finansowany przez The Puciłowski Foundation. 
Otrzymałam wiele wyróżnień i odznaczeń, zostałam Sokółczaninem Roku 2002 (za wrażliwość, skuteczność i działania na rzecz dzieci i młodzieży). Mam wiele dyplomów i podziękowań. Od prezydenta RP dostałam Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski i do dzisiaj nie wiem, komu go zawdzięczam. 
Jesteśmy najważniejszą organizacją w powiecie. Kiedyś, na początku naszej działalności, jeden z przedsiębiorców powiedział, że Sokółka słynie z okien i drzwi oraz Funduszu Lokalnego. Fabryka okien i drzwi jest teraz w rozsypce. Ostatnio zniknęła ich okazała siedziba i ja teraz z przerażeniem myślę, co będzie z Nami, ale My się trzymamy.
 
IG: Co Ci się podoba w działalności innych Funduszy Lokalnych? Czego im zazdrościsz? Czym się wyróżniają?
 
MT: Zazdroszczę innym Funduszom sponsorów, zazdroszczę dużego zaangażowania wielu ludzi w działalność Funduszu Lokalnego. Zazdroszczę dużego wsparcia od członków Rady, którzy są bardzo odpowiedzialni za działania FL i np. tworzą własne Fundusze Wieczyste. Zazdroszczę Funduszom Lokalnym w Bystrzycy, Nidzicy, Biłgoraju, W Sokółce dużo się dzieje, ale jeszcze mamy wiele do zrobienia. Może obciążenie dla jednej osoby w Sokółce jest zbyt duże. 
 
IG: Czy uważasz siebie za lidera? Z kim współpracujesz? 
 
MT: Tak, uważam się za lidera. Otrzymałam wiele wyróżnień, jako animator, społecznik, anioł dobroczynności. To potwierdza, że jestem liderem. To też trochę przeszkadza. Chodzi o to, by pociągnąć za sobą do działania wielu ludzi. Trzeba się bardzo napracować, żeby ludzi za sobą pociągnąć. Udaje mi się ze stypendystami. Rocznie mamy ok.50 stypendystów. Chciałabym bardziej liczyć na ich wsparcie, mieć z nich większą korzyść. Trudno się współpracuje zwłaszcza ze studentami, którzy uczą się w dużych miastach.  
Dobrze mi się współpracuje z samorządami, wspaniale ze szkołami i lokalnymi mediami. 
Dobrze mi się współpracuje z ludźmi, którzy mnie szanują. Nawet ludzie, którzy na początku naszej drogi byli sceptycznie nastawieni do naszej działalności, jak zobaczyli nasz sukces, chcieli się przyłączyć i teraz są bardzo „za”. 
Fundacja jest najważniejszą organizacją w rejonie. Jesteśmy liderem w zakresie stypendiów i grantów. 
 
Rada Fundacji SFL
 

IG: Czy uważasz, że Twoja praca jest doceniana?
 
MT: Jest tak, że jak się rozmawia, to wszyscy ludzie uważają, że to co robimy jest takie wspaniałe, że podziwiają, że mam swoje lata i jeszcze mi się chce. Ludzie ciągle czegoś ode mnie oczekują (a może byś założyła stowarzyszenie Amazonek?). Ludzie myślą, że ja potrafię dużo i że mam nieograniczone możliwości. Czasami powtarzają „tu, tylko pani Maria może pomóc”. Ja nikogo nie lekceważę i staram się nie zostawiać bez odpowiedzi. Ale moje możliwości są przeceniane a oczekiwania -przeogromne. Jak znikły Komitety Partyjne, zabrakło ostatniej instancji odwoławczej, miejsca, gdzie można było iść i się poskarżyć… Ja nie chcę zbawiać świata, ale staram się nie lekceważyć problemów ludzi.

IG: Co jest najważniejsze w zarządzaniu Funduszem Lokalnym? Jaką najważniejszą rolę powinien odgrywać Fundusz Lokalny? Czym Fundusz Lokalny powinien się wyróżniać spośród innych organizacji?
 
MT: Przynajmniej na początku wydawało mi się, że będziemy pozyskiwać środki i rozdawać, w taki sposób, żeby nie było natłoku proszących. Myślę, że to nie do końca się udało. W dalszym ciągu niektóre samorządy i firmy chcą tylko wspierać, tak jak dawniej, sport. Powinniśmy wspierać słabsze organizacje. Nie udało się Sokólskiemu Funduszowi Lokalnemu pozyskać w 2014 roku do obsługi programu Mikrograntów z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich, tak jak w poprzedniej edycji. Dla nas to byłby dobry projekt, Fundusze Lokalne bardzo dobrze znają te problemy, mają doświadczenia z Programów Pracownia Umiejętności i Działaj Lokalnie. Odbiór wspieranych przez SFL projektów przez społeczeństwo jest dobry. Nawet małe dotacje powodują duże zmiany, W Gminie Dąbrowa Białostocka stowarzyszenie Placówka prowadzi szkołę. Cała wieś bardzo się zjednoczyła i robią bardzo ciekawe projekty. Chodzi o to, by dawać coś od siebie. W gminie Korycin jest dobry gospodarz i tam również myślą, jak pobudzić społeczność do działań. Można wspierać grantami. Ale z tego sam Fundusz Lokalny się nie utrzyma. Mamy problemy z pokryciem kosztów zatrudniania, utrzymania działalności, pokrycia kosztów biurowych. Naszym powołaniem jest wspieranie grantami. Niektórzy podejrzewają, że mamy duże pieniądze, że mamy kapitał żelazny i nie chcą nas wspierać. 
Oczekiwania do Funduszu Lokalnego są duże, ale chcieli by, żeby obsługa była za darmo. To się, na szczęście, już trochę zmienia. My nie robimy za darmo, ale robimy szybko i wielokrotnie taniej. Jesteśmy odważni i przebojowi w działaniu. Utarło się powiedzenie: „Jak wyrzucą mnie drzwiami, to oknem wejdę.”
 
IG: Jakie najważniejsze wyzwania stoją przed Twoim Funduszem Lokalnym i Funduszami Lokalnymi w Polsce?
 
MT: Kiedyś myślałam, że jak będą duże kapitały to będziemy samowystarczalni i niezależni. Teraz to myślenie okazało się mrzonką. Pożytki z kapitału są bardzo niskie. Nie wystarczają na pokrycie kosztów funkcjonowania, a trzeba utrzymać siebie i jeszcze dać innym.
Żeby było nas (Funduszy Lokalnych) więcej, jest nas w Polsce zbyt mało. Jakby było nas więcej to było by lepiej. Nawet w programie Działaj Lokalnie jest nas na Podlasiu zbyt mało. 
Dobrze było by, gdyby Ośrodki Działaj Lokalnie się przekształcały w Fundusze Lokalne.
Żebyśmy byli bardziej widoczni.
 
IG: Jak oceniasz wkład swojego Funduszu Lokalnego w proces 25 lat transformacji ustrojowej? Jak wyglądało by Twoje życie, gdyby nie transformacja ustrojowa 1989 roku?
 
MT: Całe życie byłam aktywna. Tę aktywność wyssałam pewnie z mlekiem matki. Byłam w Lidze Kobiet, Byłam najlepszym prezes Gminnej Spółdzielni na Białostocczyźnie i byłam pierwszą zwolnioną z pełnienia funkcji prezesa, bo byłam w Solidarności. I dopiero jak nastał 1989 rok, wstąpiła we mnie nadzieja. Uwierzyłam, że można coś zrobić, że mamy wpływ na zmianę. Były Komitety Obywatelskie, zostałam przewodniczącą Komisji Charytatywnej. Zaczęliśmy pomagać ludziom. Rośliśmy razem z demokracją. Utworzyłam najpierw pierwszą Fundację Fundusz Pomocy Społecznej, a następnie Sokólski Fundusz Lokalny.
Trafiliśmy w dobry moment. Wiele ludzi dużo nam zawdzięcza. Przewartościowali swoje życie. Powstało wiele nowych organizacji. Na początku zajmowaliśmy się wszystkimi. Teraz powstał, przy naszej pomocy Uniwersytet Trzeciego Wieku i zajmuje się osobami starszymi. Wspieraliśmy chór Seniorów w Sokółce, którzy zdobywają Grand Prix na ogólnopolskich przeglądach.  
Gdyby nie moja działalność, to mogłabym więcej czasu poświęcić swoim  wnukom, których mam dwanaścioro. Cieszę się, że moje wnuki są dumne ze mnie. Mogą o mnie w prasie przeczytać, oglądają mnie w telewizji.
 
XIV Bal Charytatywny
 
IG: Jakie dobre rady masz dla nowych Funduszy Lokalnych?

MT: To jest najtrudniejsze pytanie. Jak się zastanawiam, to uważam, że dobranie odpowiednich ludzi jest najważniejsze, żeby nie tylko jedna czy dwie osoby pracowały i angażowały się. Potrzebne jest całe grono ludzi chętnych. Są takie środowiska, które nie chcą współpracować, np. lekarze. Wspierają nas ludzie starsi. Z każdego środowiska warto wybrać ludzi zaangażowanych i chętnych do współpracy. Takich najbardziej zmotywowanych. 
Przedsiębiorcy nie za bardzo chcieli nas wspierać. Mówili, że mamy kapitał żelazny, że jesteśmy bogaci. 
Fundusz Lokalny powinien wspierać rozwój nie tylko kapitału społecznego ale i materialnego. To jest sprawa na długi okres czasu. 
Ja, póki co, gram w totolotka i jak wygram, a wciąż na to liczę, to połowę wygranej przeznaczę na kapitał żelazny Sokólskiego Funduszu Lokalnego. 
 
 
 
 
 
 
Maria Talarczyk -  ur. 25 kwietnia 1939r. Wychowywała się w Małopolsce, w rodzinie chłopskiej; miała 10 rodzeństwa. Studia na Wydziale Ogrodniczym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie ukończyła w 1962 roku. Na tej uczelni poznała swojego męża, z którym wyjechała do pracy w Sokółce. Pracowała początkowo jako szef Zieleni Miejskiej w Sokółce później w Powiatowej Radzie Narodowej w Wydziale Rolnictwa. Później szefowała w Gminnym Spółdzielniom „Samopomocy Chłopskiej” w Sidrze i Sokółce. Była członkiem „Solidarności”, za co w stanie wojennym, została zwolniona z pracy, bo „utraciła właściwości kierownicze w stanie wojennym”. Po latach została zrehabilitowana i przywrócona do pracy. W 1989roku wstąpiła do Komitetu Obywatelskiego Ziemi Sokólskiej. Od tego czasu zaczęła się jej ścieżka „kariery społecznej”. W Komitecie Obywatelskim utworzyła Komisję Charytatywną, którą w 1992 roku, jako Zastępca Przewodniczącego Rady Miejskiej, przekształcała w Fundację „Fundusz Pomocy Społecznej”. Od 2000 roku pełni Funkcję Prezesa Fundacji Sokólski Fundusz Lokalny, jest jednocześnie kierownikiem Ośrodka Wsparcia Rodziny. Od 20 lat jest na zasłużonej emeryturze, ale wciąż pomaga ludziom a szczególnie dzieciom i młodzieży. W 2012 roku została wyróżniona w konkursie Społecznik Roku "Newsweeka".

« powrót

Organizacje wspierające i członkowskie

Federacja Funduszy Lokalnych w Polsce
nr konta: BGŻ 14 2030 0045 1110 0000 0220 9610

ul. T. Kościuszki 65
23-400 Biłgoraj

tel. 84 686 48 77
kom. 505 551 217

e-mail: ffl@ffl.org.pl